Lily Lolo, Prasowany róż do policzków Just Peachy

data wpisu 12 stycznia 2015 | 94 komentarze

Witajcie!

Lily Lolo to marka, która ostatnio często gości na blogu, ale to dlatego, że w ostatnim czasie dosłownie opanowała moją kosmetyczkę :D Na co dzień używam ich podkładu, pudru, pomadki, a nawet pędzla. Kolejnym produktem, który dołączył do tego grona jest prasowany róż do policzków w odcieniu Just Peachy, o którym dzisiaj Wam opowiem... :)


Od producenta:

Aksamitnie miękkie i łagodne dla cery, prasowane róże do policzków Lily Lolo za sprawą swojej świetnej pigmentacji doskonale sprawdzą się w lekkim, naturalnym makijażu, oraz gdy będziesz chciała mocniej podkreślić rumieńce. Co istotne, w ich skład wchodzą wyciąg z mikołajka nadmorskiego i olejek arganowy mające właściwości przeciwstarzeniowe oraz nawilżający olejek jojoba. Niezastąpione w podróży i w podręcznej kosmetyczce, prasowe róże Lily Lolo mają przepiękne opakowanie z lusterkiem i są również niezwykle łatwe w aplikacji. Just Peachy to matowy róż do policzków w kolorze energetyzującej brzoskwini.



Moja opinia:

Róż znajduje się w eleganckim, płaskim pudełeczku, które mieści 4g produktu. W środku znajduje się również lusterko, które ułatwia ewentualne poprawki w ciągu dnia. Całość standardowo zapakowana jest w estetyczny biało-czarny kartonik, typowy dla kosmetyków Lily Lolo. Róż jak sama nazwa wskazuje ma prasowaną formułę, która mimo to łatwo nabiera się na pędzel. Jest drobniutko zmielony. Jako jedyny z testowanych przeze mnie kosmetyków Lily Lolo posiada zapach, który niestety nie jest zbyt przyjemny. Rozumiem, że nie jest perfumowany, ale ten zapach jest po prostu brzydki. Na szczęście czuć go jedynie w opakowaniu, a po aplikacji na skórę znika. Prasowane róże Lily Lolo dostępne są w 6 odcieniach. Ja zdecydowałam się na ten o nazwie Just Peachy. Jest to brzoskwiniowy, matowy odcień idealny dla cery utrzymanej w ciepłej tonacji. Na pochwałę zasługuje naturalny skład, w którym znajdziemy między innymi olej jojoba, olej arganowy, olej z granatu, a także olej manuka :)

Róż Lily Lolo tak jak inne kosmetyki z tej firmy sprawdził się u mnie świetnie. Jest całkiem nieźle napigmentowany, ale w taki sposób, aby efekt można było stopniować. Wystarczy dokładać kolejne warstwy aż do uzyskania oczekiwanego efektu. Z tego względu będzie idealny dla osób, które nie mają jeszcze dużego doświadczenia z różem do policzków. Po rozprowadzeniu na skórze delikatnie się z nią stapia, przez co efekt jest bardziej naturalny. Nie zauważyłam żeby podkreślał jakieś ewentualne niedoskonałości czy suche skórki. Nie zapycha również porów. Jeśli chodzi o trwałość, to utrzymuje się praktycznie przez cały dzień, po kilku godzinach tracąc jedynie odrobinę na intensywności. Wydajność takiego różu zawsze ciężko mi określić, ponieważ mnie nawet przy codziennym stosowaniu tego typu produkty starczają na wieki :) Cena standardowo jest dość wysoka, choć w tym przypadku porównywalna do niektórych drogeryjnych  marek takich jak L`Oreal czy Bourjois. Róż Lily Lolo można zamówić w sklepie internetowym Costasy: KLIK!



Plusy:

- stopniowy efekt
- niezła pigmentacja
- dobra trwałość
- nie zapycha porów
- bardzo przyjemny skład
- eleganckie opakowanie
- świetna wydajność

Minusy:

- brzydki zapach

Ocena: 4/5

Skład: Mica, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Leptospermum Scoparium (Manuka) Oil, Sodium Hyaluronate, Eryngium Maritimum Callus Culture Filtrate, [+/- Cl 77891 (Titanium Dioxide), Cl 77742 (Manganese Violet), Cl 77491 (Iron Oxide), Cl 77499 (Iron Oxide), Cl 75470].

Cena: 54,90zł / 4g

Podsumowując: Do niedawna byłam zachwycona mineralnym różem The Body Shop, ale Lily Lolo sprawdza się równie świetnie. Naturalny efekt, który można stopniować, niezła pigmentacja, trwałość, przyjemny skład, eleganckie opakowanie, to wszystko przemawia na jego korzyść. Mogę przyczepić się jedynie do zapachu, który na szczęście wyczuwalny jest tylko w opakowaniu. Polecam, szczególnie dla osób, które nie mają zbyt dużego doświadczenia z różami do policzków :)

94 komentarze

  1. Muszę w końcu zaopatrzyć się w jakiś produkt Lily Lolo, bo słyszę o nich same pozytywne opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma bardzo ładny odcień - takie brzoskwiniowe róże są dla mnie najlepsze. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zdecydowanie też, dlatego właśnie najczęściej wybieram takie odcienie :)

      Usuń
  3. Moja kosmetyczke opanowalo Provoke, ale LL tez bardzo bym chciała:) piękny kolor tego różu, zdecydowanie môj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Provoke też mnie ciekawi, a szczególnie ich pudry oraz modelator twarzy :)

      Usuń
  4. Ja bardzo lubię ich róż Ohh La La :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh La La też mi się podobał, choć wolę jednak bardziej brzoskwiniowe odcienie :)

      Usuń
  5. Ładny odcień, ale chyba by do mnie nie pasował:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładne opakowanie, ciekawy kolorek. Ja jednak róży nigdy nie używałam i nie używam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze do niedawna też nie, ale gdy już znalazłam odpowiedni odcień różu dla siebie, teraz używam go praktycznie codziennie :)

      Usuń
  7. Podoba mi się,że ma lusterko:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki śliczny kolor. Bardzo lubię właśnie takie róże o brzoskwiniowym odcieniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się. Szkoda tylko, że zapach jest średni..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej żeby go w ogóle nie było tak jak w innych kosmetykach tej firmy :)

      Usuń
  10. Bardzo chciałabym wypróbować ich kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj zapach niestety potrafi skutecznie zniechęcić do zakupu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście wyczuwalny jest jedynie w opakowaniu, w innym wypadku chyba by mi bardzo przeszkadzał :)

      Usuń
  12. Kolor bardzo ladny :) ale jak na razie moim mineralnym ulubionym rozem jest romantic od Anabelle Minerals :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z Anabelle Minerals jeszcze niczego nie miałam :)

      Usuń
    2. Polecam, są to dużo tańsze kosmetyki niż LL a moim zdaniem na równym poziomie :)

      Usuń
    3. Na pewno kiedyś wypróbuję coś dla porównania :)

      Usuń
  13. Szkoda, że nie pokazałaś go na poliku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam nawet zdjęcia, ale niestety ze względu na słabe światło efekt był praktycznie niewidoczny :(

      Usuń
  14. śliczny kolorek :-) zapach jakoś zniosę, grunt, żeby był trwały :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O trwałość raczej nie trzeba się martwić :)

      Usuń
  15. bardzo ładny odcień, ale cena dość wysoka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, kosmetyki mineralne do najtańszych nie należą :(

      Usuń
  16. Bardzo ładny kolor :) Tylko szkoda że zapach ma nie fajny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ten zapach negatywnie mnie zaskoczył, ale dobrze, że na skórze go nie czuć :)

      Usuń
  17. bardzo ładnie się prezentuje, nawet ten zapach można wybaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro wyczuwalny jest jedynie w opakowaniu, to rzeczywiście można mu to wybaczyć :)

      Usuń
  18. sliczny do tego w ladym opakawaniu

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię takie róże, takie brzoskwinie są jedynymi, w których nie wyglądam źle :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kolor jest bardzo ciekawy, a i opakowanie ładnie sie prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. O bardzo ładnie się prezentuje. Czy to jest ten sam róż co na tej stronie http://trend-roku.pl/trend/tags/czolenka/R%C3%B3%C5%BC-Lily-Lolo ? Chyba zaraz sobie kupię do testów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dokładnie ten sam róż :) Z tej firmy dostępne są również róże w formie sypkiej :)

      Usuń
  22. bardzo ładny kolor! chociaż raczej preferuję bardziej różowe róże :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od karnacji, mnie na przykład niezbyt dobrze w takich typowych różach :)

      Usuń
  23. Znamy i również mamy , ale nie zauważyłam brzydkiego zapachu , a może go nie czuje ;)

    Buziaki

    xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, dla mnie ten zapach w opakowaniu jest wyraźnie wyczuwalny :)

      Usuń
  24. Przepiękny na kolor, taki...mój! :D Jednak cena mnie przeraża :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest wysoka, choć z drugiej strony to opłacalna inwestycja, bo na pewno wystarczy na długo :)

      Usuń
  25. Kosmetyki mineralne coraz bardziej mnie kuszą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię, bo są naprawdę dobre :)

      Usuń
  26. wow! pigmentacja i odrazu jestem skuszona cenna ładna ale cena smuci :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Och. On jest taki " mój " ... uwielbiam wszelkie odcienie brzoskwini i pomarańczy na policzkach ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, u mnie tylko takie odcienie się sprawdzają :D

      Usuń
  28. podoba mi się opakowanie i kolor ! ;) może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie mogłabym go stosować ze względu na... zapach. :D Kolor ma super, lubię takie naturalne róże. A do tego ten skład - marzenie. Jednak dla mnie wszystkie kosmetyki powinny pięknie pachnieć i jeśli coś nie spełnia tego warunku to szukam dalej, bo na pewno znajdę coś lepszego. :) Jakiś czas temu miałam róż, którego firmy nie pamiętam, który pachniał... zardzewiałym metalem - okropność! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię jak kosmetyk ładnie pachnie, ale z drugiej strony rozumiem, że nie jest to produkt perfumowany :) O ile się nie mylę, to za jego zapach odpowiada olejek z granatu, który ma właśnie taki specyficzny zapach :/ Róż o zapachu zardzewiałego metalu to faktycznie porażka, ale i takie kosmetyki się zdarzają :(

      Usuń
  30. Brzydko pachnący róż? Hmm no ale kolor taki ładny *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jak dla mnie tego zapachu w ogóle nie powinno tutaj być, ale przynajmniej nie utrzymuje się na skórze :)

      Usuń
  31. Ładna brzoskwinka. Ja mam róż mineralny Loreala. Fajny jest, ale w formie sypkiej, co jest odrobinę kłopotliwe. Niemniej jednak minerały lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam ochotę na ten mineralny róż L`Oreala, ale ostatecznie zawsze decydowałam się na ten prasowany, który też lubiłam :)

      Usuń
  32. Myślę, że zapach można mu wybaczyć . W końcu ma tyle zalet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plusy zdecydowanie przeważają, dlatego fakt faktem go polubiłam :)

      Usuń
  33. strasznie kuszą mnie te produkty lily lolo! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. kolorek świetny,taki cieply a jednoczesnie dosc naturalny

    OdpowiedzUsuń
  35. ma ładny odcień,ale dla mnie chyba za ciepły by był,chociaż skoro dobry dla początkujących to kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry dla początkujących jako róż, ale odcień najlepiej dobrać odpowiedni dla swojej karnacji :)

      Usuń
  36. Ja mam wielką ochotę na ich cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie też mnie ciekawią, ponoć są fajnie napigmentowane :)

      Usuń
  37. Produkt godny uwagi i kolorek śliczny

    OdpowiedzUsuń
  38. Ładnie wygląda :) Nie miałam jeszcze tych kosmetyków. Szkoda, że brzydko pachnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach to jedyny minus, ale na szczęście nie utrzymuje się na skórze :)

      Usuń
  39. Ładny odcień, nosiłabym taki wiosną :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz :) Sprawia mi on ogromną radość i motywuje do dalszego działania. Jeśli mój blog przypadł Ci do gustu, zapraszam do obserwacji :) Pozdrawiam :*